poniedziałek, 18 marca 2013

Walka o zdrowe włosy - podcięcie końcówek

Minęły trzy miesiące od poprzedniego cięcia, które miało miejsce w grudniu. Tym razem nie były aż tak zniszczone jak poprzednio (co nie znaczy, że były w dobrym stanie), nie zdarzyło mi się chyba ani razu zapomnieć o zabezpieczeniu ich po myciu. Podcięłam je ze względu na spore problemy...zaczynały się plątać, strączkować. Kompletnie nie chciały współpracować! Zdjęcie przedstawia włosy od razu po ciachnięciu, a następnego dnia po myciu były jeszcze lepsze! Strączkowanie ustało (obym nie cieszyła się za wcześnie ;) ) i o wiele wygodniej mi się teraz robi warkocza.
Poszedł tylko 1 cm smutnego ogonka.
Pierwsza raz to chyba napisze ale nie żal mi ich :)

8 komentarzy:

  1. Faktycznie, DRASTYCZNA zmiana >.<

    OdpowiedzUsuń
  2. Minimalna zmiana, a potrafi zdziałać cuda. Wiem sama po sobie. Nie ma co brnąć ślepo w długość włosów. Co z tego, że będą długie i zniszczone. Nie warto :) Dlatego mi zależy na ich kondycji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj zauważyłam, że podcięłaś końcówki :)
    Piękne masz te włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czuje się obserwowana :D
      dziękuję ^.^

      Usuń
  4. śliczne włoski;)

    Zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładne włosy. Ja jestem przed samodzielnym podcinaniem włosów. Na razie jestem na etapie czytania i oglądania filmów o sposobach ścinania włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najłatwiej kogoś poprosić, wtedy można bez problemu panowac nad ilością przycinanych włosów i estetycznością całego cięcia

      Usuń