Temat maści końskiej stosowanej na skalp jest dość kontrowersyjny i trudny. Dziewczyny, które jej stosowały często zauważały bardzo duży przyrost, jednakże zdarzało się, że również doznawały podrażnienia skalpu. Kiedy zdecydowałam się, że spróbuję podeszłam do sprawy ochoczo, lecz ostrożnie. Jeśli ktoś byłby zainteresowany tematem proszę o uwagę przy wybieraniu maści, gdyż najważniejszy jest skład! - moja jest firmy Herbamedicus (podobno maść firmy Virde jest równie dobra)
WAŻNE!
Bardzo ważne jest by przed użyciem zrobić
próbę uczuleniową. Pierwszą proponuję wykonać na ręce/nodze, odczekać i zobaczyć co się dzieje. Zaczerwienienie i rozgrzanie skóry to efekt pożądany, poniższe zdjęcie ukazuje jak to wyglądało po około 10 minutach u mnie. Druga próba powinna zostać przeprowadzona na samym skalpie lub na krańcu linii włosów. Ja wtarłam trochę maści w trzy miejsca na głowie, by mieć pewność jak reagują poszczególne części skalpu.


Aqua, Glycerin, Symphytum Officinale Root Extract, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Alcohol denat., Carbomer, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Abies Alba Leaf Oil, Camphor, Polysorbate 80, Imidazolidinyl Urea, Mentha Piperita Oil, Juniperus Communis Fruit Oil, Sodium Hydroxide, Thymus Vulgaris Oil, Arnica Montana Flower Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Scutellaria Baicalensis Extract, Echinacea Purpurea Extract, Agrimonia Eupatoria Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Pinus Pumila Twig Leaf Oil, Polygonum Bistorta Root Extract, Citrus Limon Fruit Oil, Citrus Grandis Peel Oil, Pinus Mugo Twig Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Lavendula Angustifolia Oil, Calluna Vulgaris Extract, Cl 16185, Ribes Nigrum Fruit Extract, Peg-12 Dimethicone, Chamomailla Recutita Flower Extract, Limonene, Linalool, Capsicum Frutescens Fruit Extract, Cinnamomum Zeylanicum Bark Oil
Skład pełen ekstraktów i olei, jednakże uwaga na alkohol, który jest dość wysoko w składzie.
Konsystencja jest żelowa, przy gęstszych włosach może być trudna do rozprowadzenia po skalpie bez brudzenia połowy włosów. Dla tych oporniejszych proponuje zmieszać z jakimś olejem. Wydajność jest zadowalająca, maści nie rozcieńczałam i 300ml wystarczyło mi na 1,5miesiaca używania + jeszcze trochę jej na dnie zostało.
Po nałożeniu maści czasem nie czułam kompletnie nic, czasem było to uczucie ciepła, jednakże skalp koloru nie zmieniał (jak to miało miejsce na ręce czy nodze). Najbardziej obawiałam się wzmożonego wypadania, z którym borykałam się dłuższy czas i bardzo nie chciałam by wróciło przy tego typu eksperymentach, na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Maść nakładałam przed każdym myciem na około godzinę/półtora po czym zmywałam szamponem (uwaga by woda przy spłukiwaniu nie spływała po twarzy - zostają wtedy czerwone smugi :D).
Przez pierwszy miesiąc przyrost wyniósł 1,5cm, czyli 0,5cm ponad normę. Przez kolejne pół miesiąca włosy nie ruszyły nawet o milimetr, nie wiem czy to kwestia spadku działania wcierki czy przypadku. Jednakże ilość baby hair, które pojawiły się na mojej głowie...wow! Dzięki temu zupełnie nie żałuję, że spróbowałam i polecam każdemu, kto nie jest podatny na przesuszenie skalpu (alkohol na 5 miejscu w mojej wcierce, a są różne wersje składowe) i kto umie zachować podane wcześniej środki ostrożności.
Wszystko jest dla ludzi i wszystko można spróbować, byle stosować to z głową ! :)