niedziela, 17 listopada 2013

Prawidłowe nawilżanie włosów czyli humektanty

Kolejny wpis z cyklu podstaw które warto znać i o których warto pamiętać w codziennej pielęgnacji.
Humektanty to substancje potocznie zwane nawilżaczami, maja zdolność do wiązania i zatrzymywania wody z otoczenia. Dobrze nawilżone włosy stają się elastyczne i bardziej odporne na złamania.

Przykładowa lista produktów które pomogą nam w codziennej pielęgnacji:
Domowe:
    - sok z aloesu
    - miód
    - żel lniany
Półprodukty które możemy dokupić lub znaleźć już dodane w maskach czy odżywkach:
    - kwas hialuronowy
    - gliceryna
    - mocznik
    - d-pantenol
    - mleczko pszczele

Nadmiar substancji nawilżających może spowodować, że włosy staną się jakby gumowate, będą ciężkie, przyklapnięte i bez życia.

Dlatego ma jednak substancji idealnych, tak samo jest również z humektantami. Stosowane solo nie wystarczą, dobrze jest stosować je wraz z emolientami, które zachowają wilgoć i proteinami, które będą przeciwdziałać przenawilżeniu.

piątek, 8 listopada 2013

Suszarka - prezent urodzinowy godny włosomaniaczki

Sam temat prezentów jest dla mnie trudny.
Nie lubię przymusowego dawania prezentów na jakieś okazje tylko dlatego, że "tak wypada". O wiele bardziej wolę wtedy zwykłe życzenia i sam fakt czyjej pamięci niż wymuszony prezent. A tak właściwie to nigdy nie umiałam dostawać prezentów, na jakiekolwiek okazje. Zdecydowanie wolę obdarowywać innych, choć niekoniecznie umiem szukać upominków kiedy przydałoby się takie znaleźć.
Chyba jeszcze nigdy nie dostałam prezentu na urodziny, takiego szczerego i od serca (właściwie jakichkolwiek też...no te z dawien dawna od rodziców się nie liczą, no i osiemnastki i nieszczęsnych patelni również nie liczę :D).
W tym roku nie wierzę w to, że dałam się tak podejść! Mój ukochany zdołał przeprowadzić wywiad prezentowy, a ja nawet się nie zorientowałam. Bo on lubi mówić, dużo, na przeróżne tematy. Więc nie zorientowałam się, że temat suszarki był tematem podchwytliwym. Do momentu kiedy nie zjawił się u mnie w drzwiach wręczając mi cudnie zapakowany kartonik. I tak właśnie 2 listopada stałam się posiadaczką wspaniałej suszarki jonowej.

Suszarek używam bardzo rzadko, jednak mając to cudo od zeszłego tygodnia znów do nich powróciłam. I jestem zachwycona.

Właściwie cały ten post jest tylko jednym wielkim zachwytem, nie mogę na razie o suszarce powiedzieć nic konkretnego, bowiem prawdziwy test będzie miała dopiero zimą kiedy to moje włosy elektryzują się niemal bez przerwy. Na razie ma ogromny plus za tyle możliwości ustawień - nareszcie jest tryb który dmucha zimnym powietrzem i nie muszę w tym celu bez przerwy przyciskać jednego guzika (palce mi wtedy zawsze umierały z bólu!).

Dostałam do niej dwie końcówki. Jedna wąska, a druga to dyfuzor. Do czasu przeczytania instrukcji nie miałam pojęcia, że dyfuzora można używać również do włosów prostych, zawsze myślałam, że jest on jedynie do suszenia włosów kręconych. Ale mała strata...i tak nie umiem się tym posługiwać :D

Pełna radość <3

sobota, 2 listopada 2013

Podsumowanie października

Nie wierzę, że to powiem, jednak podczas robienia zdjęć słońce świeciło za bardzo. Zazwyczaj ze zdjęciami trafiam na dni pochmurne lub z delikatnym słońcem, wczorajsze zdjęcia jednak są średnio udane przez zbyt duży odblask słońca od włosów :D
Po Sesie znów dopadło mnie tragiczne wypadanie, muszę ostrożniej stosować oleje na skalp bo za każdym razem kończę tak samo :( 21 października ponownie wróciłam do kozieradki (z lekkim tuningiem) która i tym razem mnie nie zawiodła, nie wiem czemu tak długo nie mogłam się do niej przekonać bo to cudotwórca !
Przyrost w tym miesiącu wynosi 1,5 cm czyli znów jest przyspieszony! :)

W tym miesiącu stosowałam:
Szampony:
    - Johnson's Baby lawendowy
    - Equilibra
Odżywki/balsamy:
    - Natura Siberica Objętość i Nawilżenie
    - Mrs. Potter's aloes i jedwab
    - Garnier Fructis Oleo Repair (ciekawa odżywka... jako dodatek do maski genialna, solo działa strasznie anty-objętościowo)
Maski:
   - Bioetika
    - Kallos Crema al latte
    - Alverde Avodaco
Oleje:
    - winogronowy
    - ryżowy
Inne:
    - kozieradka na skalp (poprzednie podsumowanie)
    - mumio
    - wyciąg z aloesu zatężony 10-krotnie
    - kolagen i elastyna
    - d-panthenol

P.S. Dzisiaj obchodzę 20-ste urodziny. Kurcze...ale ten czas leci! :)

piątek, 25 października 2013

Tag: Notka niewłosowa

Zaproszona do zabawy przez Natalkę czuje się w obowiązku odpowiedzieć na tag, jednakże wszystkich ciekawych moich niewłosowych kosmetyków które znalazły się ostatnio u mnie w domu muszę rozczarować. Ostatnio nic takiego nie było mi zbytnio potrzebne dlatego na tej liście znalazły się tylko trzy rzeczy.
1. Sopot Sun krem SPF 30
Używałam go kiedyś i sprawdził się całkiem przyzwoicie. Chociaż niemiłosiernie się świeci to nie bieli ani trochę, jest to jedyny taki krem który znalazłam do tej pory.

2. Atrederm 0.025%
Przyszła jesień i postanowiłam mocniej powalczyć z trądzikiem którego jestem posiadaczką. To pierwszy raz kiedy stosuję retinoidy dlatego nie wiem czego się spodziewać. Na początku bałam się, że dla mojej nieśmiertelnej grubej skóry słabsze stężenie (bo jest również 0,05%) będzie za delikatne, jednak już widzę, że niepotrzebnie się martwiłam.

3. Missha M Perfect Cover
To mój drugi krem BB, pierwszym był Skin79 Hot Pink, który okazał się o dziwo odrobinę za ciemny jak dla mnie. Ten BB to nr 13, jest jaśniutki, niemalże biały, jest niemalże idealny.


I niestety (albo na szczęście dla portfela) to tyle z moich ostatnich niewłosowych zdobyczy :D
Nie lubię typować konkretnych osób dlatego
do zabawy zapraszam wszystkich chętnych!

piątek, 18 października 2013

Olej Sesa

Sesa to jeden z trzech olejków które zakupiłam w sierpniu (tu o tym wspominałam) jako pomoc w walce z wypadaniem. Jego działania byłam najbardziej ciekawa dlatego to właśnie on poszedł na pierwszy ogień.

Skład
Bhringraj  3,oo% w/v, Brahmi 1,00% w/v, Chameli Pan 1,00% w/v, Chanothi 0.50% w/v, Dhaturo 2,00% w/v, Elaychi 0,50 w/v, Nilli patta 1,00% w/v, Indravama 1,00% w/v, Jatamansi 0.50% w/v, Karanj Beej 0.50% w/v, Neem Beej 0.50% w/v, Mahendi Pan 0.50% w/v, Mandur 4,00% w/v, Rasot 0.50% w/v, Trifala 3,00% w/v, Akkal kara 0.50% w/v, Vacha 0.50% w/v, Yashti Madhu 0.50% w/v

Proceddes As Per TAIL PAK VIDHI With MILK 10% v/v, Wheat Germ Oil (olej z kiełków pszenicy) 1,00% v/v, Lemon Oil (olejek cytrynowy) 1,00% v/v, Nilibhrungandi Oil 8,00% v/v, Til Oil (olej sezamowy) 25,00% v/v, Sugandhit Dravya 2,00% v/v, Coconut Oil (olej kokosowy) Q.S. to 100% v/v, Colour : Quinazarine Green SS

Konsystencja i wydajność
Wydajność raczej średnia, ten olejek wyjątkowo szybko znika z buteleczki (choć pewnie wylanie części też miało na to pewien wpływ), jednakże nie jest tak źle, jest raczej przeciętna. Konsystencja w temperaturze pokojowej jest płynna, gdy olejkowi zrobi sie zimno zmienia konsystencję na stałą (od razu wiem kiedy za zimno u mnie w pokoju :D)

Działanie
Początkowo przez prawie dwa tygodnie stosowałam go wraz z kozieradką, która sama już poradziła sobie z wypadaniem w stopniu w miarę zadowalającym, po dodaniu do rytuały Sesy wypadanie było naprawdę ograniczone. Wraz z nadejściem października odstawiłam kozieradkę stosując Sesę solo przed każdym myciem. Wypadanie niestety pogorszyło się, sama Sesa sobie z tym nie radziła, chociaż intensywność wypadania zmieniła nieco swoje proporcje... w ciągu dnia leci naprawdę mało włosów, jednak podczas nakładania olejku i zmywania go rano włosów wypada całkiem sporo. Patrząc na takie proporcje wypadających włosów stwierdzam, że ich ilość jest taka jak przed stosowaniem kozieradki czyli nie ma tragedii, ale dobrze też nie jest.
Nie przyspieszył wzrostu włosów.
Olejek nałożony na długość bardzo odpowiadał moim włosom, były niesamowicie miękkie i odpowiednio dociążone nawet po same końcówki. Tym bezsprzecznie podbił moje serce.

Chętnie spróbowałabym nakładać go nie na cała noc a na godzinę lub dwie przed myciem. Może brak poprawy to zwyczajnie kwestia zbyt drugiego czasu trzymania olejku na skórze?

Edit [z dnia 26.02.2014]: Ponowiłam próbę nakładania oleju na skórę głowy, tym razem tak jak zapowiadałam wcześniej spróbowałam nakładać go tylko na godzinę przed myciem. Zrobiłam to zaledwie trzy razy, czyli stosowałam go zaledwie tydzień. Wypadanie które ograniczyłam wcześniej do minimum pogorszyło się już od pierwszego razu, katastrofa! Włosy wypadają potwornie. Niestety :(

wtorek, 8 października 2013

Rok włosomaniactwa za mną!

Zwiększone zainteresowanie włosami i tematami pośrednimi zaczęło się ok. maja 2012r. jednakże prawdziwe włosomaniactwo liczę dopiero od października. Mniej-więcej tyle zajęło mi zorientowanie się we wszystkim, wtedy przestałam się miotać przez przepełnienie informacjami których nie potrafiłam wprowadzić w życie. Dlatego też teraz, w październiku 2013 ogłaszam pełen rok włosomaniactwa z którego jestem niezmiernie dumna.

Zawsze kochałam swoje włosy i uwielbiałam gdy koleżanki je chwaliły. Gdy trafiłam na blogi włosowe byłam pełna podziwu, że ktoś moje mieć takie cudowne włosy. Początkowo myślałam, że większość to zasługa genów i ja nigdy nie osiągnęłabym czegoś podobnego(nikt nie uwierzy ale bloga Anwen wcale nie znalazłam jako pierwszego. Nie miałam wtedy pojęcia o kim mówią w komentarzach na innych blogach pisząc "anwen" :D). Potem nastąpił etap przemyśleń, sprawdzania kosmetyków w łazience i powolne wymienianie ich. Myślałam, że skoro ładnych włosów mieć nie będę to chociaż chcę mieć je długie - zawsze o tym marzyłam jednak nigdy nie udało mi się tego zrealizować. Od maja próbowałam paru rzeczy, jednak z mizernym skutkiem. Pod koniec września przyszła akceptacja, że włosy nie chcą wcale rosnąć, uświadomiłam sobie, że jednak pielęgnacja również jest ważna, inaczej włosy nie przestaną się kruszyć. Przycięłam wtedy końcówki, pierwszy raz od... od wielu lat. Nawet nie pamiętam ilu dokładnie. I wtedy wszystko się zaczęło.

Oblepione silikonami nie wyglądały wcale tak źle!

Początki były trudne. Zdjęcie z września 2012, tak właśnie wyglądały gdy schły. Robione z 5 minut po odsączeniu włosów ręcznikiem z wody (siostra oznajmiła, że wyglądają śmiesznie i zrobiła zdjęcie). Końcówki po tak krótkim czasie już były suche...widać że były strasznie przesuszone!
Potem na szczęście było już tylko lepiej.
Powolną przemianę moich włosów można znaleźć tutaj: KLIK

Co uważam za największe osiągnięcia?
- Przestałam używać suszarki, teraz jeśli już się nią wspomagam to używam chłodnego nawiewu.
- Od października 2012 olejuję włosy przed każdym myciem oprócz myć oczyszczających. Nigdy o tym nie zapomniałam, odpuszczałam sobie tylko gdy byłam bardzo zmęczona, jednak zdarzało się to bardzo rzadko.
- Od roku po każdym myciu zabezpieczam końcówki.
- Nauczyłam się, że podcinanie włosów jest konieczne dla ich zdrowia.
- Udało mi się w to odrobinę wciągnąć siostrę, przynajmniej przekonałam ją do masek i wcierek.

Oczywiście jest tego o wiele, wiele więcej jednak to właśnie z tego jestem najbardziej zadowolona.

Kurcze, nie mogę uwierzyć, że minął już rok :)
Życzę wszystkim włosomaniaczkom, tym początkującym i bardziej wtajemniczonym wytrwałości! ^^

czwartek, 3 października 2013

Podsumowanie września


Ten kto czyta wie, że w większości podsumowań narzekam. Tym razem jednak jestem niezmiernie zadowolona z września i mogę głośno powiedzieć: kocham swoje włosy :)
W tym miesiącu udało mi się dogadać z półproduktami i tak odkryłam, że dzięki aloesowi mogę odpowiednio nawilżyć swoje włosy kiedy tego potrzebują, a kolagen i elastyna pomagają w walce ze strączkowaniem i nie powodują puchu i buntu jak proteiny dostarczone przez żółtko.
Kozieradki używałam do końca miesiąca, 14 września dołączyłam do walki z wypadaniem Sesę, którą używam przed każdym myciem. Na razie powiem tyle, że jestem zachwycona z efektów.
Przyrost w tym miesiącu: 1,5cm!

W tym miesiącu stosowałam:
Szampony:
    - Natura Siberica Objętość i Nawilżenie (recenzja)
    - Barwa żurawinowa
Odżywki/balsamy:
    -  Mrs. Potter's aloes i jedwab
    - Natura Siberica Objętość i Nawilżenie (recenzja)
Maski:
    - Kallos Crema al latte
    - Bioetika (recenzja)
    - drożdżowa Babci Agafii
Oleje:
    - winogronowy
    - kokosowy
    - Sesa
Inne:
    - kozieradka na skalp (podsumowanie)
    - wyciąg z aloesu zatężony 10-krotnie
    - kolagen i elastyna
    - kakaowa Isana (nieudana próba kremowania)

A tu jest idealny przykład jak włosy mogą różnie wyglądać w zależności od tego jak zrobi się zdjęcie. Oba były robione po sobie, jedno z fleszem a drugie rozmazane (zdjęcia wykonywał mój chłopak...średnio udane jak widać dlatego też poczekałam na powrót mojego fotografa - siostry i dopiero zrobiłam poprawne zdjęcie do aktualizacji, również tego samego dnia). Na pierwszym wyglądają jakby się nieziemsko błyszczały i były niesamowicie gładkie natomiast na drugim sprawiają wrażenie spuszonych. Jak?! :D