środa, 26 marca 2014

Stałam się posiadaczką Flexi8!

By dostać rozgrzeszenie ze spełnienia chwilowej, wyjątkowo drogiej zachcianki wspomnę, że część, o ile nie większość winy ponosi Henri. Kto nie zna jej cudownej kolekcji Flexi8, niech szybko klika i podziwia :)

Flexi8 to niezwykle praktyczne i wyjątkowo piękne spinki. Nie tylko czynią fryzurę o wiele bardziej wytworną, ale gwarantują utrzymanie jej przez cały dzień.
Ja zamówiłam trzy spinki o rozmiarze Small. W rzeczywistości są naprawdę malutkie - na szerokość dłoni (a moje dłonie są drobne).
Przy kolejnym zamówieniu wzięłabym o rozmiar większe (tak, moje cienkie i rzadkie włosy potrzebują rozmiaru M lub L :) ), gdyż S nie łapie mi koka ślimaka.
Na stronie niektóre zdjęcia wyglądają mało zachęcająco, bałam się, że spinki będą wyglądały na tandetne i plastikowe. Na szczęście myliłam się w swojej ocenie, spinki na żywo wyglądają fenomenalnie!



Są elastyczne dzięki czemu nie łamią się łatwo (jak to bywa ze zwykłymi, plastikowymi spinkami), dostosowują się kształtem wygięcia do koka dzięki czemu bardzo dobrze trzymają fryzurę

Ząbki znajdujące się na końcu utrzymują spinkę i pozwalają regulować "siłę" zapięcia.

Co do samego zamówienia:
Zamawiałam wspólnie z Gabrysią, ja wybrałam 3 wzory ze strony Flexi8, a Gabrysia dwie z Lilla Rose (Przy pomocy kodu rabatowego jedną ze spinek dostałyśmy w gratisie :) ). Nie było problemu z połączeniem zamówienia z obu sklepów - wystarczyło na stronie Flexi8 do koszyka dorzucić jakiekolwiek spinki o cenie zgadzającej się ze spinkami z Lilla Rose i w komentarzu uwzględnić co chce się zamienić. Wszystko przebiegło bezproblemowo i sprawnie, kontakt ze sklepem w razie pytań był błyskawiczny (na mojego maila wysłanego w sobotę odpowiedzieli tego samego dnia, czego się nawet nie spodziewałam).
Ogromny plus za szybką wysyłkę i tylko tydzień oczekiwania na paczkę.

A tak spinki wyglądają na włosach:


te spinki gdy są na włosach są niewiarygodnie niefotogeniczne, dlatego musiałam posłużyć się stołem jako statywem ^.^'

A tu łapcie linka do Flexi Gabrysi: klik

15 komentarzy:

  1. Czuję się odpowiednio winna :)

    No właśnie, świetne we Flexi jest to, że nie wyglądają bazarkowo :) Do tego metal nie ciemnieje, koraliki się nie zdzierają (a aurora borealis mogłyby. Mogłaby zejść na mieniąca się warstwa, ale nie schodzi:) ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się nie zdzierają to super! Przestałam się o to bać teraz, uff

      Usuń
  2. Jakoś napisałaś o tych spinkach zgrabniej i bardziej zachęcająco ode mnie, nie nadaję się do blogowania =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadajesz! Ty podeszłaś do tego bardzo praktycznie, ładnie wszystko w notce poukładałaś, a ja mam napaćkane informacjami i niezbyt czytelnie.
      Różne style, ale nie uważam by Twój był gorszy ^^

      Usuń
  3. spinki tandetne a paznokcie...masakrycznie nieładne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuje, dziękuję! Taki komplement! Aż się zarumieniłam ^.^'

      Usuń
    2. No wiesz co, poświęcasz jakimś Anonimom więcej atencji niż własnym czytelnikom. Przecież my tutaj też ładnie komplementujemy =)

      Usuń
    3. Błagam o wybaczenie, już nadrabiam :)

      Usuń
  4. Fajne i bardzo ładne te spineczki :) Takie stylowe i eleganckie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta z drzewkiem i perełkami jest wyjątkowo elegancka :)

      Usuń
  5. Najbardziej podoba mi się ta niebieska spineczka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że akurat tą noszą najczęściej :D Wydaje mi się, że najbardziej pasuje na co dzień, niebieski jest bardzo neutralny

      Usuń
  6. Ale cudeńka! Mam taką plastikową, czarną i lubię jej klasyczny wygląd, ale jest śliska i spada z włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tych nic nie rusza! Kiedy robię identycznego koka z samym patyczkiem to rozpada się po około 4/5 godzinach. A z tymi spinkami mogę chodzić cały dzień i nic :)

      Usuń