piątek, 2 stycznia 2015

Podsumowanie akcji zapuszczania włosów u Eter

 Akcja u Eternity dobiegła końca już 20 grudnia, za mną cztery miesiące intensywnego wcierania! Dla przypomnienia post z początkiem akcji. Moje włosy mierzone metodą Henrietty miały wtedy 69 cm.

Co wcierałam?
15.08-10.09 - maska drożdżowa na skalp - 1cm
13.09-26.09 - olej Nami przed myciem
13.09-28.09 - codziennie wieczorem kozieradka - 0,5m
04.10-15.11 - maść końska na skalp - 1,5cm
18.11-14.12 - Joanna Rzepa - 1cm

Ogólnie jestem bardzo zadowolona! Najgorzej wypadła maska drożdżowa, która właściwie nie zrobiła z włosami nic. Reszta pomimo średnich rezultatów pomogła utrzymać wypadanie w ryzach i zaowocowała falą baby hair, które teraz radośnie sterczą nad głową :)
Mój standardowy przyrost wynosi 1cm na miesiąc. Podczas całej akcji udało mi się wyhodować 4cm włosów, czyli nic ponad normę :(
We wrześniu podcinałam włosy, dlatego końcowa długość niestety wyniosła 69cm.

Ale mam nadzieję, że będą kolejne takie akcje i następnym razem popisze się lepszym przyrostem! :)

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Niedziela dla włosów

Tym razem stwierdziłam, że nie odpuszczę kolejnej "niedzieli", zbyt długo ignorowałam i włosy i bloga by przegapić taką szansę. Zabrałam się za mycie już od samego rana by złapać słońce, które wyjątkowo zdecydowało się zawitać w ten weekend.
W sobotę wieczorem nałożyłam na włosy trochę d-pantenolu na który naolejowałam włosy olejem ryżowym. W niedzielę rano umyłam je organicznym szamponem-kremem Love2Mix.
Tym razem poszłam na łatwiznę - potrzebowałam pewniaka na którym nie można się zawieść. Do porcji odżywki Nivea long repair dodałam kroplę witaminy A i 5/6 kropli hydrolizatu protein mleka, całość trzymałam 20 minut i dokładnie spłukałam na sam koniec stosując płukankę octową.
Tak jak się spodziewałam włosy były bardzo gładkie, śliskie, ale jednocześnie udało mi się uniknąć efektu przyklapu dzięki proteinom mleka. Trochę boję się o świeżość włosów przez szampon, który raczej mi nie służy.
Rozkapryszonymi końcówkami się nie przejmowałam, właśnie minęły trzy miesiące od ostatniego podcinania, dlatego gdy włosy tylko podeschły podcięłam je o 2 cm - przestały się plątać i znów wyglądają na szczęśliwsze! :)

niedziela, 14 grudnia 2014

Czym różni się moja pielęgnacja włosów w okresie wiosenno-letnim i jesienno-zimowym ?

Długi czas wydawało mi się, że przez cały rok dbam o włosy identycznie, a zachcianki kosmyków nie mają nic wspólnego z pogodą czy porą roku. Jednak ich humory stają się dla mnie coraz wyraźniejsze, a dogadzanie im zaczęło sprawiać coraz większe problemy. Czemu tak jest, jak temu przeciwdziałam i jak wygląda u mnie różnica w pielęgnacji włosów w okresie wiosenno-letnim i jesienno-zimowym ?

Wiosna i lato
Cała pielęgnacja opiera się głównie na humektantach, olejowanie przed myciem doskonale radzi sobie z zapewnieniem wystarczającej ilości emolientów, dlatego rzadko dodaję do masek jakieś oleje.
O ile wiosną nie mam żadnych problemów, tak latem słońce powoduje szybsze przesuszenie włosów, dlatego staram się nakładać maski co drugie mycie, a jeśli decyduje się na odżywkę to trzymam ją minimum 15 min. Do tej pory moim najlepszym nawilżaczem jest wyciąg z aloesu zatężony 10-krotnie, który dodaję w małych ilościach niemal do każdej maski czy odżywki.

Jesień i zima
Humektanty dalej pełnią ważną rolę w pielęgnacji, jednakże gdy przychodzą niższe temperatury pierwsze skrzypce zaczynają grać proteiny. Swetry i ogrzewanie powodują okropne elektryzowanie włosów z którym nie radzę sobie jeśli nie używam właśnie protein, średnio co 2/3 mycie (naelektryzowana grzywka to największe zło świata!).
Czapka doskonale chroni przed zimnem, jednakże u mnie wywołuje szybsze przetłuszczanie włosów. Dobrego sposobu na te niedogodność jeszcze nie znalazłam, ale nieobciążający szampon w takich momentach to podstawa. Gdy po uwolnieniu włosów z czapki zawiążę je w wyższego koka pozwala mi to znów odbić włosy od nasady.


Różnica nie jest ogromna, jednak te drobne zmiany pozwoliły mi przestać denerwować się na włosy. Teraz mam nad nimi trochę większą kontrole.

Może Wy macie jakieś własne sposoby zależne od pory roku? :)

wtorek, 9 grudnia 2014

Podsumowanie listopada

Niestety w tym miesiącu jestem mocno spóźniona z postem podsumowującym. Długo czekałam na możliwość zrobienia zdjęcia :(
Początek listopada był intensywnym kombinowaniem jak tu nałożyć maść końską na skalp na godzinę przed myciem włosów. Stanęło na tym, że myłam włosy wieczorami. Niestety moja dusza śpiocha to podłapała i tak już zostało do teraz, tylko w weekendy myję je rano. Takie wieczorne mycie ma swoje plusy i minusy, najbardziej boli, że zaczęły szybciej wyglądać na nieświeże, chociaż częściowo może to być problem szamponu Love2Mix.
Włosy mają się dobrze, długość radzi sobie z okresem jesienno-zimowym bardzo dobrze. Nawet tak intensywne elektryzowanie ustało! Tylko końcówki płaczą i proszą o skrócenie :(
Przyrost: 0,5/0,8cm - marnie oj marnie!

W tym miesiącu stosowałam:
    - Equilibra
    - Barwa lniana
    - Love2Mix organiczny szampon-krem
 
    - Alverde Amaranth
    - Nivea Intense Repair
    - Mrs. Potter's lotos i kolagen
    - Bioetika I
    - L'biotica Biovax Naturalne Oleje
    - Kallos Keratin
    - Seri miodowa
 
    - sezamowy
 
    - maść końska (na skalp)
    - Joanna Rzepa (na skalp)
    - cukier (do peelingu skalpu)
    - d-pantenol
    - ocet jabłkowy
    - hydrolizowane białka jedwabiu
    - hydrolizowane proteiny mleka
    - kolagen i elastyna

niedziela, 23 listopada 2014

Niedziela dla włosów

W ten weekend pogoda bardzo sprzyjała zdjęciom, udało mi się też dosuszyć włosy przed zapadnięciem zmroku (co niestety następuje coraz szybciej), dlatego przychodzę z kolejną "niedzielą" :) 
Na godzinę nałożyłam olej sezamowy, który zmyłam Equilibrą aloesową, by być pewna późniejszego efektu. Szampon, Love2Mix który aktualnie testuje jest dla mnie zbyt niepewny jak na ten moment.
 Na odsączone z wody włosy nałożyłam mieszankę masek Bioetika I i Kallos Keratin w proporcji 1:1, którą zmyłam po godzinie. Po ostatniej super dawce protein (próbowałam przeproteinować swoje włosy dodając do odżywki sporą dawkę protein w półproduktach, z miernym skutkiem) wolałam nie ryzykować, dlatego w zestawie z Kallosem pojawiła się nawilżająca Bioetika.
Włosy są nawilżone, ale jednocześnie lekkie i pełne objętości. Końcówki które znów zaczynają mieć tendencję do plątania się, są o wiele grzeczniejsze i gładsze. Elektryzowanie zniknęło, chociaż nie na grzywce, tam włosy musiały dostać za mało protein. Są mocno odporne na odkształcenia od gumek i warkoczy. Niestety całości zabrakło blasku, chociaż to mała cena za ogólny efekt zadowolenia :)

piątek, 14 listopada 2014

Nami - olej z korzenia łopianu z ziołami

Ten olej trafił do mnie zupełnie przez przypadek. Robiąc zamówienie na DOZie brakowało mi paru złotych do 20zł, tak, by móc odebrać zamówienie w aptece w mojej okolicy, zaczęłam więc przeglądać co by dołożyć do wirtualnego koszyka. Padło na ten olej, zwłaszcza, że gdzieś po głowie krążyły mi dawno przeczytane pochlebne recenzje na jego temat.
Korzystałam z oleju ze starym składem. Aktualnie skład jest nieco inny, ale na szczęście nie zmienił się na gorsze, nowszy skład możecie podejrzeć chociażby u Eter.
Arktium lappa oil extract(olejowy ekstrakt z łopianu), Inula oil extract(olejowy ekstrakt z omanu), Urtica dioica oil extract(olejowy ekstrakt z pokrzywy), Tussilago oil extract(olejowy ekstrakt z podbiału), Biolens oil extract, Equisetum oil extract(olejowy ekstrakt ze skrzypu)
 
 Konsystencja jest bardzo przyjemna, łatwo nanieść olej na skalp palcami. Wydajność jest fenomenalna! Co prawda używałam go jedynie na skórę głowy, jednak wystarczył mi na (łącznie) 2,5 miesiąca
 
 Olej doskonale wpływa na skórę głowy, nie wpływając zbytnio na przetłuszczanie, za co ma u mnie ogromny plus (warto jednak wspomnieć, że nie mam problemu ze zmywaniem olejów z włosów). Stosowany cały miesiąc solo przyspieszył wzrost o 0,5cm, natomiast po miesiącu stosowania Nami przed myciem, a kozieradki na co dzień przybyło aż o 1cm dodatkowo (czyli dodając mój naturalny przyrost razem 2cm). Jego stosowanie zaowocowało również masą baby hair i zmniejszonym wypadaniem. Jest to jeden z tych olei, które z chęcią polecam do spróbowania. Na opakowaniu napisane jest, że można go również stosować na długość włosów czy też na całe ciało, jest to produkt wielofunkcyjny, więc nawet jeśli nie sprawdzi się w jednej roli, zawsze można go wykorzystać inaczej :)


niedziela, 9 listopada 2014

Podsumowanie października

 Październik był dla mnie ciężkim miesiącem, w pewnym momencie musiałam kompletnie zapomnieć o włosach i o blogu, nie było na to ani czasu, ani chęci. Jedynie pamiętałam by regularnie wcierać przed każdym myciem maść końską. Nieco kontrowersyjny produkt na blogosferze, jednakże sporo pozytywnych opinii przekonało mnie by spróbować i mogę powiedzieć, że na pewno nie żałuję ;) Przez zmniejszoną uwagę i powrót na uczelnie moje włosy mocno ucierpiały, końce znów się plączą i nie są tak miłe jak w zeszłym miesiącu. Muszę zacząć częściej je związywać, bo przez ciągły pośpiech zapominam o tym i widzę już sporo połamanych włosów, a nie chciałabym podcinać ich szybciej niż planowałam :( Zaczął się również sezon elektryzowania włosów, w tym roku wyjątkowo wcześnie! Mój proteinowy arsenał będzie musiał coraz częściej brać udział w codziennej pielęgnacji, obym się tylko nie nabawiła przeproteinowania.
Przyrost: 1,5cm

W tym miesiącu stosowałam:
 
    - Equilibra wzmacniająca
    - Equilibra
    - Barwa lniana
 
    - Garnier z masłem kakaowym i olejem kokosowym (na trzy próby w tym miesiącu niestety tylko jedna przyniosła znośny rezultat)
    - Nivea Intense Repair
    - Alverde Amaranth
    - Mrs. Potter's lotos i kolagen
 
    - Bioetika I
    - L'biotica Biovax keratyna + jedwab
    - L'biotica Biovax Naturalne Oleje
 
    - arganowy
    - sezamowy
    - migdałowy
 
    - żelatyna
    - gliceryna
    - wyciąg z aloesu zatężony 10-krotnie
    - d-pantenol
    - cukier (wykorzystany do regularnego peelingu skalpu)
    - hydrolizowane białka jedwabiu
    - hydrolizowane proteiny mleka
    - kolagen i elastyna