Jestem osobą nieśmiałą, zdecydowanie boje się świata i ludzi. Wolę ciszę, w towarzystwie większość czasu milczę i bardzo lubię odgradzać się od świata. Od zawsze kocham swoje włosy i były one dla mnie ważne, nawet wtedy gdy nie potrafiłam o nie dbać. Były dla mnie jedynym atutem, jedyną częścią mnie która była w jakikolwiek sposób chwalona czy zauważana, nie wstydziłam się swoich włosów i po części dlatego wolałam patrzeć na ludzi zza ich zasłony. Włosy to doskonały sposób by się odgrodzić od ludzi! Grzywka na bok dodatkowo mi to ułatwiała, wystarczyło delikatnie pochylić głowę by włosy przysłoniły mi świat. Mogłam wtedy udawać, że nie ma nikogo wokół.
Regularne wiązanie włosów (nie tylko na noc) weszło mi w nawyk prawie rok po rozpoczęciu dbania o włosy! Przerażająco długo zajęło mi oswojenie się z tym, że świat zaczął widzieć moją twarz.
Jak sobie z tym poradziłam?
- zaczęłam związywać włosy tuż po powrocie do domu. Później metodą drobnych kroczków zaczęłam je wiązać zaraz po wyjściu z uczelni.
- odnalazłam fryzury w których się sobie podobam. Warkocze są niezwykle piękne i kobiece, natomiast koczek ze szpilką jest wygodny i szybki.
- nawyk utrwalił się gdy spędziłam prawie całe wakacje siedząc w domu. Dzień w dzień zaraz po wstaniu robiłam warkocza i pozostało mi tak do dziś. Stało się to jednym z punktów porannego schematu co niezwykle ułatwiło mi sprawę!
- przestałam chorobliwie wstydzić się swojej twarzy. To, że ja jej nie lubię nie znaczy, że odstrasza wszystkich innych. Każdy człowiek jest inny i na swój sposób piękny.
Upinam włosy tylko na trzy/cztery sprawdzone sposoby, mam dwie lewe ręce jeśli chodzi o fryzury, plus śliskie włosy które uciekają z każdego zbyt luźnego upięcia.
Może znacie jakieś proste fryzury lub inne sposoby na to jak zacząć upinać włosy? :)














